Rok szk. 2025-26

Przyjmuje się powszechnie, że chociaż nauka szkolna kończy się ok. 25 czerwca,to rok szkolny formalnie kończy się dopiero 31 sierpnia. Są to jednak ustalenia biurokratyczne. My nowy rok rozpoczynamy z początkiem wakacji, które przeżywamy już w perspektywie kolejnego roku szkolnego. Rok skolny 2024/25 zakończyliśmy rajdem wiosennym (z uwagi na panaujacą temperaturę – raczej „zimowym”), i dwiema imprezami żegalrskimi: jednodniową na Zalewie Zemborzyckim k. Lublina i czterodniową na Mazurach (jachetm „Biegnąca po Falach” – głównie na Śniadrwach).

Wakacje rozpoczynamy pracą („obozem pracy”) w naszej (dopiero tworzonej) bazie w Ponikwach. To kontynuacja prac z minionych wakacji i z okresu jesienno-zimowego minionego roku).

A więc temat główny naszej wakacyjnej przygody: chcemy wyremontować tę ruderę – czyli naszą leśną bazę (in spe!).

Co będzie potem i czy w ogóle coś będzie – zobaczymy.

Na razie:

Venimus, vidimus, persuasimus...
(to parafraza Cezara)

To znaczy: Franek przekonał się, że…

… mamy gości!

Całe dwa, chociaż niewielkie, roje

pszczół
na jednej sosence.

Konstatację Franka potwierdził Sasza

A w chałupie: zrywamy ze ścian kolejne warstwy płyt pilśniowych.

Nagła burza zniszczyła nasze obozowisko…

i przemoczyła nasze ekwipunek.

W chałupie musimy rozebrać pion komina.

Okazało się to jadnak zadaniem nie do wykonania bez odpowiedniego sprzętu:

Niezbędą okazała się pomoc fachowca z młotem pneumatycznym.

Już widać efekty.

Gruz musimy usuwać na bieżąco.

Docieramy do poziomu „0”.

Zerwanie płyt pilśniowych dosłoniło skalę zniszczenia bali.

Zrodził się pomysł, by na strychu urządzić sypialnię.

Tego gruzu jest od … (groma) i to z jednego komina.

O dziwo: górna część komina była ustawiona nie na rozebranym już pionie na parterze, a na deskach stropu.
Że też się to nie zawaliło przez minione półwiecze (od 1972 r.)

Tym razem ro-bota jest łatwa: cegły spojone (niegdyś) gliną można zdejmować gołymi ręko-ma.

A potem: „fruu!”,

oczywiście po odpowiednim zabezpieczeniu terenu, by ktoś cegłą w łeb nie oberwał.

Wspomniane dziwo: górna część komina (już po rozebraniu fragmentu ponad dachem) ustawiona na deskach stropu. Już nie stabilizowana kalenicą, chwiała się za dotknięciem ręką.

By ją bezpiecznie rozebrać musiała zostać ustabilizowana linami.

Michał „utylizuje”, czyli spala zmurszałe fragmenty chałupy.

Zmurszałe belki stropowe.

Cały strop trzeba rozebrać.
Piotr i Sasza podejmują to zadanie…

wymagające czasem ekwilibrystycznych sprawności.

Przy chałupie rośnie stary orzech.

W razie wichury zagraża nie tylko chałupie ale i jej lokatorom.

To niestety wyrok. Nie możemy ryzykować.

Ale usuniecie orzecha to zadanie dla specjalisty od prac wysokościowych.

Przemek korzysta z okazji by poznać tajniki tej profesji.

Zwłaszcza korzystania ze specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego.

Najtrudniej wystartować.

A potem to już łatwo: jak małpa przy użyciu „małp” (jumarów).

Michał podąża śladami Przemka.

Teraz czas na mistrza.

Pierwsze konary już na ziemi.

Najtrudniejszy fragmenty zadania: warto, by chałupy nie zmiażdżył upadający konar.

Kierunek upadku chłopcy zabezpieczaja liną.

Jeszcze jeden fragment.

Wieczór. Od czasu do czasu siąpi deszczyk.

Orzecha już nie ma. Trzeba tylko uporządkować teren. To zajmie dwa dni.

Wiadomość nadesłana ze szkoły: na holu dojrzały owoce „hybrydy” palmy i pomidora.

Ciekawe, czy botanicy znają to dziwo.

Miczurin by się ucieszył!

Kto dzisiaj wie, kim był Miczurin?

Poszukajcie sobie w Internecie.

Pnie należy zwieść w pobliże drewutni.

Wymaga to niekiedy pomysłowości.

Ale przy najcięższym fragmencie pnia pomysłowość nie wystarcza: trzeba poczekać na gospodarza – p. Karola z piłą spalinową.

Już połowa lipca. Czas na wakacje z rodziną. W robocie przy bazie robimy sobie przerwę.

Do cywilizacji musimy wrócić eleganckim autem.

Sasza „rozstrzeliwuje” Dustera z myjki ciśnieniowej.

c.d.n.

no i „nastąpił” – ale potrzebował czterech miesięcy, by się tu pojawić. A w tym czasie:

pilne prace remontowe Collegium pochłonęły i pieniądze i siły i czas – „chałupa” może poczekać. Chcieliśmy ją wyremontować do Bożego Narodzenia – dobrze jeśi skończymy przed wakacjami 2026 r.

na pierwszej wrześniowej wycieczce podziwiamy i kosztujemy oscypka (to to coś, co Kamil trzyma w ręce)

Z dobrej repliki asg strzela sie jak z wiatrówki.

Podlubelskie krajobrazy

Koniec września: organizujemy terenowe ćwiczenia dla klas 8. i I lic.

Przed drogą kilka słów pociechy.

Dziewczęta dostały mapę i kompas i muszą sobie poradzić…
… a po lasach wilcy wyją – pewnie głodne!

i ostatnia rada: jak się nie dać zjeść wilkom.

Droga trudna, daleka przed nami…

Punkt kontroli trasy – jego głównym zadaniem jest liczenie zagubionych… i odpędzanie głodnych wilków.

A tu nagle przepaść, a nad przepaścią most linowy

Z mostu trzeba skoczyć w głąb przepaści…

„Kochana mamusiu! Już będę grzeczny, tylko nie puszczaj mnie na rajdy z HKK!”

Doleciał – na sam dół!

I żyje!

To będzie kuchenka typu „Dakota”

W innym miejscu – strzelnica (asg)

Pan profesor prezentuje najważniejsze treści przedmiotu – to na pewno będzie m. in. pierwsza pomoc

Nareszcie do domu…

Lewe udo rozszarpane i krwotok,
w prawym wbity nóż…
czy zdołamy go uratować?

To na ćwiczeniach w Starym Gaju.