Od najdawniejszych czasów, jak pamięć pokoleń sięga, pieśń towarzyszyła ludziom w pracy lub radosnym przeżywaniu świąt. Żeglarza mieli swoje szanty – pieśni pracy, na przykład przy rwaniu kotwicy kabestanem, przy stawianiu żagli i wielu innych prac. A po wachcie, w kubryku swoim śpiewem wrażali swoje marzenia, tęsknoty, nadzieje. Żołnierze na lądzie maszerowali z pieśnią marszową i szli do walki w rytm podawany jeśli nie wspólna pieśnią to dźwiękiem kotłów i werbli. A wieczorami, wspólne pieśni towarzyszyły obozowym ogniskom. Śpiew integrował zespół, a także mobilizował do wysiłku w marszu, do pracy i do walki. Te role śpiewu docenili harcerze od początku swojego ruchu.
Początkowo polscy skauci, nazwani wkrótce harcerzami, śpiewali tradycyjne polskie pieśni patriotyczne – zwłaszcza powstańcze. „Rota” napisana przez Marie Konopnicką z okazji 500 rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem, do której melodie skomponował Feliks Nowowiejski, zaśpiewana publicznie w czasie odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie w 1910 r., przez wiele lat była śpiewana jako nieformalny hymn harcerski.

Niech dalsze refleksje zastąpią przykłady harcerskich pieśni poważnych i wzniosłych, ale tez piosenek wesołych.Tylko nieliczne pieśni tworzyli dla harcerzy profesjonalni poeci i kompozytorzy. Większość utworów powstała spontanicznie na harcerskich wędrówkach i obozach, tworzona przez samych harcerzy. Twórczości tej, przeważnie na dobrym poziomie zarówno poetyckim jak i muzycznym sprzyjał ówczesny model edukacji humanistycznej w gimnazjach (szkołach średnich kończących się maturą) – w tym zawłaszcza żywy kontakt z polską poezją. Minęła wojna. W latach komunistycznej dominacji młodzi ludzie również chcieli wyrazić swoje wzniosłe uczucia, ale… zaczęło brakować należytej formacji. Pojawiały się piosenki mierne tekstowo i muzycznie, niekiedy wręcz kiczowate, chociaż inspirowane dobrymi chęciami.
Ostatnia uwaga dotyczy samego śpiewu. Przez lata, do końca szesćdziesiątych harcerze śpiewali a capella – śpiewali w marszu, spiewali przy ogniskach ale niemal zawsze śpiewali z pamięci. Mieli swoje śpiewniczki, do których wpisywali nowe piosenki, poznawane często od innych drużyn – ale głównie po to, by teksty tych piosenek opanować na pamięć. Potem nastąpiły zmiany: w szkołach podstawowych lekcje śpiewu zastąpiono „lekcjami muzyki”, a właściwie lekcjami o muzyce. Na lekcjach języka polskiego nauczyciele przestali wymagać opanowywania wierszy na pamięć i pięknego ich recytowania. Wkrótce pojawiły się magnetofony kasetowe, a następnie odtwarzacze CD – pozwalające zastąpić śpiewanie słuchaniem. Eksplozja nagrań lepszych lub gorszych estradowych zespołów rockowych sprawiły, że młodzież „zamilkła”. Zamiast śpiewać zaczęła nie tyle słuchać, co właściwie „wyznawać” określoną konwencje muzyki lub wręcz konkretny zespół, którego młodzi ludzie stawali się „fanami”. Moda na gitarę na zbiórkach, przy obozowych ogniskach i na turystycznych szlakach sprawiła, że bez akompaniamentu tego instrumentu, chociażby nawet kiepskiego akompaniamentu w wykonaniu domorosłego „gitarzysty” i bez otwartych „śpiewników” harcerze nie byli już w stanie cokolwiek zaśpiewać. I to warto by, to trzeba zmienić. Trzeba koniecznie przywrócić miejsce i rolę śpiewu w harcerskiej gromadzie.

